Jest cienka granica między urzędową odpowiedzią a urzędową arogancją. W przypadku odpowiedzi starosty Jacka Monkiewicza na interpelacje radnego Tomasza Kubiaka można odnieść wrażenie, że ta granica została przekroczona. Mieszkańcy zgłaszają niewidoczne przejścia dla pieszych i fatalny stan drogi. Radny prosi o działania. W odpowiedzi dostaje wykład o definicji przebudowy, harmonogramach i zdanie, które brzmi jak demonstracja urzędniczej pychy: inwestycja może kiedyś powstanie, ale „nie ze względu na pana interpelację”.
Są takie pisma urzędowe, które mówią mieszkańcom: „dziękujemy za sygnał, zajmiemy się sprawą”. Są też takie, które między wierszami przekazują zupełnie inny komunikat: „wiemy lepiej, proszę nam nie przeszkadzać”. Odpowiedzi starosty Jacka Monkiewicza na dwie interpelacje radnego Tomasza Kubiaka niestety sprawiają właśnie takie wrażenie.
Pierwsza sprawa dotyczy przejść dla pieszych przy ulicy 1 Maja w Brzegu. Radny zwrócił uwagę na problem, który widzi każdy kierowca i każdy pieszy. Oznakowanie jest miejscami niemal niewidoczne. Mowa o przejściu znajdującym się w pobliżu placu zabaw, szkoły i sklepu. Miejscu, gdzie codziennie poruszają się dzieci, młodzież i seniorzy. Radny nie pisał o budowie obwodnicy. Nie wnosił o wielomilionową inwestycję. Poprosił o odmalowanie przejść dla pieszych.
Odpowiedź? Prace zostaną wykonane zgodnie z harmonogramem do połowy września.
Czyli mieszkańcy mają przez całe lato liczyć na szczęście, rozwagę kierowców i własną ostrożność, bo harmonogram jest ważniejszy od problemu zgłaszanego przez mieszkańców.
Tomasz Kubiak nie kryje oburzenia na swoim portalu społecznościowym.
- Wypadki na ulicy 1 Maja nie mogą się dziać do połowy września, bo pan starosta ma czas na odmalowanie przejść dla pieszych. Tak Drodzy Mieszkańcy, to nie jest żart. Pan starosta Jacek Monkiewicz w odpowiedzi na moją interpelację o pilne odmalowanie przejść dla pieszych stwierdza, że obowiązuje coroczny harmonogram i prace zostaną wykonane zgodnie z nim do połowy września. Czyli kierowcy muszą sobie wyobrażać przejścia dla pieszych do czasu, aż nadejdzie łaskawy czas harmonogramu pana starosty – komentuje radny.
Jeszcze bardziej zaskakuje odpowiedź dotycząca ulicy Księdza Makarskiego. Mieszkańcy od lat skarżą się na fatalny stan nawierzchni. Dziury, nierówności i ryzyko uszkodzenia pojazdów nie są żadną tajemnicą. Radny zwrócił się o pilny remont. W odpowiedzi otrzymał bardzo długi wywód wyjaśniający różnice pomiędzy remontem a przebudową drogi. Jakby problem mieszkańców polegał na nieznajomości definicji z prawa budowlanego. W tej kpiącej „połajance” Monkiewicza najbardziej zdumiewające jest jednak jedno zdanie. Wynika z niego, że realizacja inwestycji w przyszłości może nastąpić, ale cytując dokument „nie ze względu na pana interpelację”.
Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to całkowicie zbędna uszczypliwość skierowana pod adresem radnego wykonującego swój mandat.
- Ogromnie dziękuję za ten wykład, ale mieszkańcom nie chodzi o pojęcia, a działania, których tam już od wielu lat brakuje. Dziękuję także za zdanie, w którym pan starosta napomknął, iż w przyszłości nie wyklucza wykonania tego zadania i tu uwaga: „i to nie ze względu na pana interpelację”. No nie ze względu na moją interpelację, a na głos mieszkańców, którzy kolejny raz wszystko muszą wam pokazywać palcem, bo inaczej nawet nie zwrócicie uwagi na ważne dla nich sprawy do załatwienia. - odpowiada na to wprost radny Kubiak
I właśnie tu pojawia się zasadniczy problem. Interpelacja nie jest prywatnym kaprysem radnego. Jest narzędziem reprezentowania mieszkańców. Kiedy radny zgłasza niewidoczne przejście dla pieszych albo niebezpieczną drogę, nie robi tego dla własnej satysfakcji. Robi to dlatego, że mieszkańcy oczekują reakcji.
Tymczasem z odpowiedzi starostwa przebija przekonanie, że większym problemem od niewidocznych pasów jest harmonogram, a większym problemem od zniszczonej drogi jest nazwanie jej remontem zamiast przebudową.
To właśnie jest najgroźniejszy moment dla każdej władzy. Moment, w którym urzędnik zaczyna bardziej wierzyć we własną nieomylność niż w głos mieszkańców.
Moment, w którym odpowiedzi pisze się nie po to, by rozwiązać problem, ale by pokazać, kto jest ważniejszy.
Na końcu swojego komentarza w mediach społecznościowych Tomasz Kubiak przypomniał hasło często używane przez obecne władze powiatu.
- Panie starosto, posłużę się waszym sloganem: „Robimy, nie gadamy”. Więc do dzieła. Odmalowanie przejść dla pieszych chyba nie wymaga wielkiego wysiłku ani ogromnych pieniędzy. A bezpieczeństwo mieszkańców powinno być dla nas wszystkich priorytetem. – podsumowuje radny.
Trudno się z tym nie zgodzić. Bo mieszkańcy nie potrzebują kolejnych urzędniczych wykładów. Potrzebują widocznych przejść, bezpiecznych dróg i władz, które słuchają ludzi zamiast pouczać tych, którzy upominają się o ich sprawy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz