W Grodkowie właśnie pokazano, jak wygląda samorząd, gdy władza przestaje lubić kontrolę. Głosami większości skupionej wokół Miłosza Kroka i Dariusza Gajewskiego usunięto Waldemara Kwiatkowskiego z dwóch najważniejszych komisji kontrolnych rady. Nie za nieobecności. Nie za złamanie prawa. Nie za udowodnione nadużycia. Za zadawanie pytań, analizowanie dokumentów i dociekanie prawdy w sprawach niewygodnych dla rządzących. Oficjalne uzasadnienie pełne jest ogólników i pozbawione konkretów. Dlatego coraz więcej mieszkańców może zadawać sobie pytanie, czy była to decyzja merytoryczna, czy raczej polityczna egzekucja na radnym, który zbyt często zaglądał tam, gdzie zaglądać nie powinien.
W Grodkowie wydarzyło się coś, co powinno zaniepokoić każdego mieszkańca niezależnie od politycznych sympatii. Większość skupiona wokół klubu Forum, wspierającego burmistrza Miłosza Kroka i przewodniczącego rady Dariusza Gajewskiego, postanowiła pozbawić Waldemara Kwiatkowskiego miejsca w dwóch najważniejszych komisjach kontrolnych rady.
Oficjalne uzasadnienie brzmi poważnie. Zarzucono radnemu dezorganizowanie pracy komisji, wydłużanie posiedzeń, eskalowanie sporów oraz tworzenie atmosfery nerwowości.
Problem polega na tym, że w uzasadnieniu nie wskazano ani jednego konkretnego przykładu potwierdzającego te oskarżenia.
Nie ma dat. Nie ma opisów konkretnych sytuacji. Nie ma protokołów wskazujących na niewłaściwe zachowanie radnego. Są jedynie ogólne sformułowania i oceny.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że prawdziwym problemem nie była działalność Waldemara Kwiatkowskiego, lecz skuteczność tej działalności.
To właśnie on należał do grona osób, które konsekwentnie domagały się wyjaśnienia sprawy dramatycznych wydarzeń w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 w Grodkowie. Przypomnijmy, że chodzi o bulwersującą sprawę ucznia, który podczas szkolnego wyjazdu został skrzywdzony przez starszych kolegów. Gdyby nie determinacja rodziców, części radnych oraz osób nagłaśniających sprawę, temat prawdopodobnie nigdy nie wyszedłby poza szkolne mury.
To również Waldemar Kwiatkowski uczestniczył w działaniach związanych z analizą wielomilionowego remontu Ośrodka Kultury i Rekreacji. Ostatnio zaczął także przyglądać się dokumentacji dotyczącej rewitalizacji Parku Cegielnia, inwestycji wartej około miliona złotych.
I właśnie w tym momencie większość postanowiła usunąć go z komisji kontrolnych. Przypadek? Sam zainteresowany nie ma co do tego złudzeń.
- „Nie wyrzucono mnie z komisji za przeszkadzanie. Wyrzucono mnie za to, że byłem zbyt dociekliwy.” – podkreśla Waldemar Kwiatkowski
Radny zwraca uwagę, że przez całą kadencję aktywnie uczestniczył w pracach komisji, analizował dokumenty, składał wnioski formalne i domagał się wyjaśnień wszędzie tam, gdzie pojawiały się wątpliwości.
- „W uzasadnieniu uchwały zarzucono mi dezorganizację pracy komisji, wydłużanie posiedzeń oraz koncentrowanie się na sprawach rzekomo mało istotnych. Problem polega na tym, że nie wskazano ani jednego konkretnego przykładu potwierdzającego te zarzuty. Ani jednego.” – wskazuje radny Waldemar Kwiatkowski
Kwiatkowski podkreśla, że nigdy nie sporządzono żadnego protokołu wskazującego na utrudnianie przez niego pracy komisji.
Podczas sesji pojawił się także argument o siedmiu skargach na działalność radnego. Problem w tym, że sam zainteresowany nigdy ich nie otrzymał.
- „To pokazuje, że nie mamy do czynienia z oceną mojej pracy opartą na faktach, lecz z oceną polityczną. Nie otrzymałem ich do wiadomości, nie miałem możliwości zapoznania się z ich treścią, nie mogłem złożyć wyjaśnień ani odnieść się do stawianych zarzutów.” – punktuje zarzuty radnych Forum Waldemar Kwiatkowski
To sytuacja co najmniej zastanawiająca. Trudno bowiem mówić o elementarnych standardach demokracji i prawa do obrony, jeśli osoba oskarżana nie zna nawet treści zarzutów. Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Komisja Rewizyjna nie została powołana po to, by zapewniać komfort psychiczny burmistrzowi, urzędnikom czy większości rządzącej. Jej zadaniem jest kontrola. Zadawanie pytań. Analizowanie dokumentów. Wyszukiwanie nieprawidłowości. Sprawdzanie, czy publiczne pieniądze są wydawane właściwie. Jeżeli dziś za „dezorganizację” uznaje się zadawanie pytań, składanie wniosków i domaganie się wyjaśnień, to pojawia się fundamentalne pytanie o przyszłość samorządowej kontroli w Grodkowie.
Czy komisje mają badać sprawy i wyciągać wnioski?
Czy może mają jedynie zatwierdzać stanowiska przygotowane wcześniej przez większość?
- „Można usunąć mnie z komisji. Nie można jednak usunąć pytań, które nadal pozostają bez odpowiedzi.” – podsumowuje całą sytuację radny Waldemar Kwiatkowski
I właśnie te pytania pozostają dziś najważniejsze.
Bo problemem nie jest radny, który pyta. Problemem jest władza, która coraz bardziej nie lubi odpowiadać.
Poniżej prezentujemy "uzasadnienie" w całoś
ci
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz