Strefa relaksu nad Odrą wraca po kilku miesiącach przerwy, która dla wielu mieszkańców była trudna do zrozumienia. Inwestycja, która najpierw została zrealizowana, a potem szybko zniknęła z przestrzeni miasta, znów pojawia się na swoim miejscu. Urządzenia wracają, prace trwają, a wraz z nimi wracają też pytania, czy tym razem wszystko zostało dopięte tak, jak powinno.
Jeszcze w marcu przypominaliśmy sprawę inwestycji z Budżetu Obywatelskiego Brzegu 2025. „Strefa relaksu – MARINA” kosztowała ponad 81 tysięcy złotych i miała być wizytówką nadodrzańskiej przestrzeni. Efekt był jednak kuriozalny. Urządzenia zamontowano pod koniec roku, a po niespełna dwóch miesiącach… zniknęły. Jak się później okazało, zabrakło kluczowych uzgodnień z Wodami Polskimi, których nie uwzględniono na etapie planowania .
Oficjalnie tłumaczono to początkowo „ochroną przed zniszczeniem”. Dopiero później przyznano, że chodziło o brak wymaganych zgód. Inwestycja została rozliczona, pieniądze wydane, a mieszkańcy zostali z pustą przestrzenią.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. Jak informuje Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, urządzenia ponownie pojawiły się przy marinie. Na miejscu ustawiono już ławki, leżaki i siedziska. Trwają prace porządkowe oraz zagospodarowanie terenu. W planach jest jeszcze montaż kratek trawnikowych wokół urządzeń, które mają zabezpieczyć podłoże przed zniszczeniem, szczególnie podczas opadów.
Zapytaliśmy MOSiR o obecny stan strefy relaksu. Otrzymaliśmy odpowiedź, z której wynika, że inwestycja wchodzi w końcową fazę.
„Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Brzegu z przyjemnością informuje, że prace związane z końcowym montażem urządzeń strefy relaksu przy Marinie Brzeg dobiegają końca. Po uzyskaniu niezbędnych uzgodnień trwa montaż zakupionych urządzeń, porządkowanie i zagospodarowanie terenu. Planowane zakończenie wszystkich prac planowane jest na pierwszy weekend czerwca” – informuje dyrektor MOSiR Krzysztof Kulwicki.
Trudno nie zadać pytania, czy tym razem wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Mieszkańcy już raz zobaczyli, jak wygląda inwestycja, która najpierw powstaje, a potem znika. Teraz urządzenia wracają, formalności mają być załatwione, a prace zmierzają do końca.
Mieszkańcom pozostaje sprawdzić, czy „strefa relaksu” w końcu zacznie naprawdę im służyć, a nie stanie się kolejnym symbolem urzędniczego chaosu.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz