Polecamy

Zamknij
To już nie jest tylko historia jednego wyjazdu i jednego dramatu. To sprawa, która pokazuje, co dzieje się później, gdy dziecko zostaje skrzywdzone i potrzebuje realnej ochrony. Z dokumentów wynika jasno, że doszło do poważnych zdarzeń, które naruszały godność i nietykalność chłopca. Dziś jednak ciężar tej historii przesuwa się na decyzje dorosłych. Na to, jak zareagowała szkoła, samorząd i instytucje, które miały obowiązek stanąć po stronie dziecka. Bo obok procedur, pism i formalnych działań pojawia się jedno podstawowe pytanie. Czy chłopiec po wszystkim odzyskał poczucie bezpieczeństwa i został realnie oddzielony od swoich oprawców.
Sprawa, która wstrząsnęła Grodkowem, zamiast doczekać się jawnej rozmowy, zaczyna znikać pod warstwą urzędowych decyzji. Gdy radni chcieli otwartej debaty o dramacie dziecka i odpowiedzialności instytucji, przewodniczący rady Dariusz Gajewski zamknął temat, zasłaniając się formalnościami. W oczach wielu mieszkańców wygląda to jak próba kneblowania niewygodnej prawdy i zamiatania sprawy pod dywan. Coraz częściej pojawia się też pytanie, czy w tej historii ważniejsze są paragrafy, czy realna krzywda dziecka oraz po czyjej stronie w praktyce stają dziś osoby podejmujące decyzje w samorządzie.
Miał wrócić z wyjazdu sportowego z medalami, wspomnieniami i kolejnym doświadczeniem. Zamiast tego wrócił z lękiem, który do dziś nie opuszcza ani jego, ani jego rodziców. Matka 10 letniego chłopca z Grodkowa mówi wprost, że tamten czerwcowy wyjazd zburzył spokojne życie całej rodziny, a późniejsze decyzje szkoły, innych instytucji oraz sądu tylko pogłębiły poczucie bezsilności.
Czy pod hasłem budowy magazynów energii w gminie może dojść do masowego powstawania nowych farm wiatrowych? Takie obawy przed najbliższą sesją Rady Miejskiej, która odbędzie się w środę (18-02), zgłaszają radni Klubu Przyjazna Gmina. Ich zdaniem planowana zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na wniosek firmy Ignitis może mieć znacznie szersze konsekwencje niż się oficjalnie przedstawia.
Po kuriozalnym oświadczeniu burmistrz Brzegu Wioletty Jaskólskiej-Palusw sprawie zdarzenia na parkingu Lidla redakcja stawia publiczne pytania o odpowiedzialność, nadzór i realną rolę włodarza miasta. Gdy w Brzegu dochodzi do pożarów, burmistrz Jaskólska-Palus potrafi pojawić się natychmiast, pozować do zdjęć i nagrywać materiały, choć jej obecność nie ma żadnego znaczenia dla działań służb. Gdy jednak wybucha kryzys związany z miejskimi pieniędzmi, bezpieczeństwem dzieci i kompromitacją programu przeciwdziałania uzależnieniom, pojawia się cisza, chowanie głowy w piasek, zrzucanie odpowiedzialności na innych i atakowanie mediów, które opisywały fakty.
Klub Stal Brzeg oficjalnie odciął się od zachowań swojego dyrektora akademii, który pijany spowodował kolizję, i poinformował o jego zwolnieniu w trybie dyscyplinarnym. Podsumowujemy dzisiejsze wydarzenia związane z groźnym zdarzeniem na parkingu sklepu Lidl w Brzegu.
Nieoficjalnie ustaliliśmy, że sprawcą groźnego zdarzenia pod sklepem Lidl w Brzegu mógł być nowo powołany dyrektor Akademii Piłkarskiej Stal Brzeg. Sprawa budzi dodatkowe pytania, ponieważ w dniu zdarzenia kończyły się półkolonie finansowane z Gminy Brzeg, których był kierownikiem.
Brzeg może dostać kolejną podwyżkę opłaty śmieciowej, a tempo zmian robi wrażenie. Tym razem stawka ma wzrosnąć z 31 do 35 złotych od osoby, czyli o około 13 procent. Jednak w szerszej perspektywie wygląda to jeszcze mocniej, bo łącznie w ciągu ostatniego półtora roku, od pierwszych podwyżek autorstwa burmistrz Wioletty Jaskólskiej Palus, opłata ma skoczyć aż o 40 procent, z 25 do 35 złotych. O tym, czy mieszkańcy znów zapłacą więcej, zdecydują radni na sesji 29 stycznia.
W Brzegu wraca temat nocnej prohibicji. Na wniosek komendanta powiatowego policji możliwe jest wprowadzenie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu. Sprawą zajęła się już komisja zdrowia Rady Miejskiej, a samorząd zapowiada szerokie konsultacje społeczne. Decyzja, jeśli zapadnie, ma być poprzedzona debatą z mieszkańcami i analizą realnych skutków takiego rozwiązania.
To zmiana, na którą czekali pasażerowie. Na Lotnisku Chopina w Warszawie szykuje się prawdziwa rewolucja w kontroli bezpieczeństwa. Zniknie limit 100 ml płynów w bagażu podręcznym.
Świąteczny poranek na drodze krajowej nr 39 zakończył się tragedią. W Zielęcicach doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych. Zginęło sześć osób, a droga w kierunku Brzegu i Strzelina została całkowicie zablokowana.
To wygląda jak małostkowa zemsta, a nie jak decyzja administracyjna. Mieszkańcy Grodkowa przez lata byli przyzwyczajeni, że w centrum miasta wisiały banery reklamujące Pałac w Sulisławiu, nikomu to nie przeszkadzało i nikogo nie raziło. Teraz znikną. Powód oficjalny brzmi urzędowo, ale prawdziwy wydaje się aż nazbyt czytelny. Przez kilka dni, w czasie referendum, na tych samych konstrukcjach pojawiły się banery informujące o referendum. Po tym burmistrz Grodkowa sięga po najcięższy kaliber i wypowiada umowę jednemu z ważniejszych przedsiębiorców w gminie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi tu o żadne przepisy, lecz o pokaz siły i osobiste porachunki godne lokalnego kacyka.
UOKiK ujawnił jedną z największych zmów na krajowym rynku maszyn rolniczych. Wśród ukaranych firm znalazł się także podmiot z naszego powiatu, spółka Agroas, która musi zapłacić 48 milionów złotych. Decyzja obejmuje ponad dekadę działań ograniczających konkurencję i uderzających w kieszenie rolników.
Podczas czwartkowej sesji Rady Miejskiej w Brzegu temat wynagrodzenia burmistrz Wioletty Jaskólskiej Palus stał się starciem prawa, polityki i symboli. Ratusz przekonywał, że podwyżka to konieczność wynikająca z nowych przepisów, ale radni nie dali się zamknąć w paragrafach. Wynik głosowania 777, siedem głosów za, siedem przeciw, siedem wstrzymanych, pokazał wyraźny brak zgody na zmianę pensji. Kampanijna solidna siódemka zderzyła się tym razem z solidną ścianą podziału i pozostawiła decyzję w zawieszeniu, bez większości, bez konsensusu, i z pytaniem, co dalej w sprawie burmistrzowskiego wynagrodzenia, i w sprawie politycznych rachunków z cyfrą siedem w roli głównej.
W Brzegu znów próbuje się zrobić z mieszkańców bankomat. Burmistrz Jaskólska Palus po raz kolejny wraca z podwyżką podatków od nieruchomości, a jej najnowszy manewr to tak zwana obniżka podwyżki, czyli polityczna sztuczka, która ma uśpić czujność radnych i uspokoić opinię publiczną. Najpierw straszenie katastrofą budżetową i koniecznością natychmiastowego sięgania do kieszeni ludzi, potem nagłe złagodzenie i podanie mniejszych liczb. Problem w tym, że to wciąż ta sama podwyżka, a miasto nadal nie widzi realnych oszczędności i strategii, która mogłaby przerwać spiralę kolejnych opłat.